Google+ Followers

Szukaj na tym blogu

Serweta rodem z Koniakowa - część V ostatnia


Skończyłam moją "szydełkołomną" serwetę. Muszę przyznać, że było to nie lada wyzwanie. Wszystkie elementy serwety wykonywałam osobno i łączyłam w całość za pomocą szydełka. 


Efekt jest cudowny, serweta prezentuje się w salonie na stole, wyzwalając poczucie piękna i artystycznego wyrazu.


Taka koronka pasuje do każdego wnętrza, nie sposób pominąć ją wzrokiem.


Zastanawiam się przy okazji tej pracy rękodzielniczej, czy trafię na jakiś godny wzór po takiej "perełce"? To jest trochę tak, jak przy czytaniu książek. Kiedy trafiamy na bestseller wydawniczy, pochłaniamy go, jak gąbka wodę i trudno znaleźć później coś godnego do przeczytania. Wszystko jest nie takie! 
Na takie problemy jest tylko jeden sposób... Odłożyć szydełko na jakiś czas i zająć się czymś innym, równie fascynującym. To sposób na zresetowanie swoich potrzeb  i inwencji twórczej. 
Co ja uczynię teraz? Mam już dwa pomysły. Jeden dotyczy haftu, a drugi dziewiarstwa.
 Do dzieła więc! 
Pozdrawiam wszystkich moich czytelników!