Google+ Followers

Szukaj na tym blogu

Rekonesans rękodzieła w galerii handlowej

Byłam dziś w galerii handlowej, aby sprawdzić czy zapragnę mieć coś, co powstało maszynowo i bezdusznie. Bezduszność rzeczy martwych martwi mnie coraz bardziej, a jeszcze bardziej to, że trupy na wieszakach i półkach podobają się młodym, pięknym ludziom. Rozumiem, że wszyscy muszą zarabiać, ekspedientki,  panie szwaczki, markowe firmy, obsługa galerii, kierowcy, producenci opakowań, modelki, itd. Zastanówmy się ile firm żyje z jednego bezdusznego sweterka, niestety biedny sweterek wyssany jest do cna. Ile jest wart w rzeczywistości? Wykonany z włóczki wełnopodobnej, w ilości tak dużej, że nie sposób aby nie otarł się kilkakrotnie w miesiącu ze swoim klonem na mieście. Przekonujemy się o jego wartości podczas wyprzedaży.


Ściegi, które wychodzą z dłoni dziewiarza  są wypracowane, każde oczko dotknęło jego ręki. Takie dzieła są osobiste i przez to cenne. Osoby, które zostają obdarowane takim wytworem rąk lub kupują rękodzieło są szczególnie wyróżnione. Od wielu lat twierdzę, że w Polsce trudno przekonać do ceny takiej pracy. Mało zarabiamy, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Rękodzielnicy muszą być doceniani, bo inaczej znikną. Świat stanie się wtedy biedniejszy o kilkaset tysięcy ludzi i wszystkich ferii barw, jakie mieli dookoła siebie. Ja swoją pracą chciałabym udowodnić, że warto, że są ludzie, którzy kochają wypracowane oczka, ściegi i supełki.



Rekonesans wypadł niekorzystnie dla rękodzieła. Znalazłam, co prawda, wełniane wytwory maszyn w cenie rękodzieła, ale tego akurat nie szukałam. Wiele rzeczy za to zainspirowało mnie. Już mam kolejne pomysły. Teraz potrzebuję tylko czasu, czasu, czasu...